czwartek, 30 maja 2013

nikt tu nie wchodzi,bo po co?kogo obchodzi życie depresyjnej nastolatki?

nic,po prostu nic.zaraz biorę tabletki i idę spać.ale najpierw idę do moich ukochanych przyjaciółek-żyletek<3 nic.jeszcze nic nie jadłam i nie zamierzam jeść do jutra,wytrzymam.tak myślę.czy ktoś wie jak długo da się wytrzymać bez jedzenia i jak szybko schudnąć?jeżeli tak piszcie w komentarzu ._. ja gruba.tak se słucham BMTH i rozmyślam.ej,po co żyjemy?rodzimy się,uczymy się,idziemy na studia,zakładamy rodzinę lub zostajemy samotni........no właśnie.co jeśli nie znajdziemy tej drugiej połówki i zostaniemy sami.......sami jak palec?gdy wszyscy nasi krewni się od nas odwrócą?co zrobimy?będziemy żyli z kotami?aż w końcu umrzemy?czy popełnimy samobójstwo,bo będzie nam źle?co jeśli okaże się,że nasza najlepsza przyjaciółka jest zwyczajną zdzirą,która udawała naszą przyjaciółkę,a obgadywała za plecami?co jeśli okaże się,że okłamywała nas we wszystkich sprawach.......że nigdy nie powiedziała prawdy o sobie?co jeśli nagle urwie z nami kontakt?lubię tak sobie rozmyślać,choć wtedy na pewno więcej problemów się rodzi z którymi nie umiem już wytrzymać.......mam 13 lat,a nigdy nie znalazłam jeszcze osoby,która byłaby tak zajebista,że mogłabym uznać ją za przyjaciółkę............NIGDY.miałam kiedyś zjebaną sytuację w 5 klasie.......miałam "przyjaciółkę" nie chcę podawać jej imienia więc nazwę ją ania.no więc ania była moją przyjaciółką.bynajmniej myślałam,że nią była.okazało się,że ania rozpowiadała o tym,że się tnę i,że mam bulimię........wszyscy się ze mnie śmiali,a ania zrzuciła winę na taką powiedzmy...kasię (nie chcę podać jej imienia).wtedy myślałam,że ania mówi prawdę i znienawidziłam z całego serca kasię,która jak się okazało była bardzo nieśmiała i rozpłakała się kiedy zaczęłam jej wygarniać.potem kasia pozbierała się i powiedziała co o mnie sądzi,jaką to jestem suką itd.........potem załóżmy.......julka czyli największa plotkara w klasie wygadała mi się,że ania to wszystko rozpowiedziała.ania nie próbowała kłamać i sama się przyznała.rozbeczałam się i po prostu wyszłam ze szkoły,poszłam do domu szukając żyletek by podciąć sobie żyły i na zawsze zakończyć te bagno.wtedy podszedł do mnie mój kot,który położył się na moich nogach,patrzył się na mnie i miauczał.wtedy zrozumiałam,że nie mogę się zabić,nie mogę pozwolić im wygrać.nie uda im się mnie wykończyć.gdybym się zabiła to one by wygrały,udałoby im się mnie pokonać,a nie mogłam pozwolić na to.oto moja jakże wspaniała historia ;__; jeżeli chcesz pogadać to w komentarzu,zapraszam.

1 komentarz: